Aurora World to nie świat rosyjskich łodzi podwodnych, a
świat fantastyki, mitów, potężnych stworzeń i mężnych wojowników. Jednak czy
sprostała ona zapowiedziom? Czy jest tym „następcą” Silkroad’a, czy tylko jest
Silko podobno, a może jest zupełnym gniotem? Przekonajmy się! Najważniejsze to
wiedzieć o co chodzi w grze, a więc?
Dawno, dawno temu i sam
nie wiem czemu…
Historia nie wiele różni się od innych gier tego typu. Po wielkiej wojnie bóstw ziemia wraz z całym
życiem została obrócona w pył, ale jakimś cudem udało jej się odżyć. Na nowo
powstałym lądzie, narodziły się trzy nacje : Eos(nacja Gwiazdy), Helios(nacja
Słońca) i Selene(nacja Księżyca). Oddzielone od siebie granicami, zajęte walką
ze złem, które znów zagraża ziemi oraz mordowaniem innych nacji celem zdobycia
wpływów. Tak mniej więcej przedstawia się owa historia, trochę kiczowata, ale
zawsze coś.
Ras niestety tutaj nie uświadczymy, ponieważ możemy grać
tylko ludźmi, a jako dodatek wybieramy właśnie jedną z trzech nacji. Fanów
customizacji swoich postaci muszę zmartwić, ponieważ jest tu ubogo jak w
sklepach PRL-u… Płeć, włosy i ich kolor, dekorację twarzy w postaci małego
tatuażu, kolor skóry. I to tyle, naprawdę…
Możemy zrobić sobie też preview klas i subklas, ponieważ na samym
początku jesteśmy Beginner’em, a dopiero na 10 lvl’u stajemy przed wyborem profesji,
jednej z czterech, a mamy typowe dla każdego praktycznie MMORPG – Wojownika,
Maga, Witch (Warlock z minionami) oraz Alchemika (po prostu support healer). W
pewnym momencie staniemy przed wyborem kolejnej podprofesji (specjalizacji) i
każda z klas ma takich 2, więc będziemy musieli wybrać.
Wszystko jakby
zmiksowane
Odpalam grę, a tu zonk. Prawie całe UI wygląda jak z Battle
of the Immortals od PWE… Byłem w naprawdę wielkim szoku, ponieważ nie grałem
wcześniej w to i spodziewałem się jednak czegoś o wiele, wiele lepszego. No
niestety. Ten sam system gwiazdek w zakładce postaci, a o plecaku już nie
wspomnę. Z jednej strony to źle, że kopiują, ale jak już kopiować to od
najlepszych i ten system w BoI sprawdzał się doskonale moim zdaniem. Dla nie
wtajemniczonych, owy system gwiazdek odpowiada jakości naszego EQ, czyli im
lepsze uzbrojenie tym więcej gwiazdek (jeżeli trwa stagnacja z przedmiotami, a
level rośnie to poziom gwiazdek spada).
Sterowanie jest standardowe jak dla każdego obecnie MMORPG w pełnym 3D,
czyli śmigamy WSAD’em, prawy przycisk myszki obraca kamerą wokół postaci, a
lewym możemy wybrać miejsce gdzie się udać (point ‘n click).
Graficznie moim
zdaniem (tylko moim) nie odbiega ona za wiele od poziomu Shaiya, tyle, że
posiada dodatkowe usprawnienia z racji późniejszej daty wydania, aczkolwiek
wodotrysków tu nie ma, fani Cabalowych wybuchów też nie znajdą tu nic dla
siebie. Jest poprawnie i przyjemnie, ale nie powala. Z resztą, kto gra w MMORPG
dla grafiki (Tibia rulez). Śmiesznym faktem dla mnie jest wygląd trawy, który
nie wiedząc czemu wygląda dla mnie jak liść mari..klonu, wrzucony do photoshop
i powielony patternem miliony razy, a do tego w niskiej jakości i wygląda to
jak ziemia w WoW’ie w 2004 roku (przy premierze).
Za rękę jak w
przedszkolu…
Pierwsze kroki w grze najlepiej stawiać jeżeli nie ze
znajomym to przy użyciu tutorialu, ponieważ w prosty sposób wyjaśnia wszystkie
zagadnienia i często zdarza się, że nie wiemy jak coś funkcjonuje w świecie
gry. Dobra opcja dla początkujących z gatunkiem, więc za to plus, jednak
wszystko niszczy Auto Tracker… Cały przewodnik przeleciałem na Auto Trackerze i
nie przyniosło mi to żadnej frajdy (gram od lat w MMO, więc wiem już jak się
mam zachować w grze). Tutorial kończy się na 10 lvlu, a przeszedłem go uwaga w…
drum roll! całe 15 minut od momentu odpalenia nowo stworzonej postaci, więc
jest to niesamowicie szybko, jednak już potem exp zwalnia i lecimy normalnym
tokiem.
Na początku gry królują wiadomo proste questy, udaj się tam,
zabij 5 mobów i wróć po nagrodę, żadna nowość, a same zadania dają dosłownie
tyle expa, aby nabić poziom nawet bez zabijania dodatkowych mobów, jednak
później jest to już tylko 1/3 lub nawet mniej, więc rozgrywka jest dłuższa i
wymaga czasu.
Gdy przebijemy się przez ten super szybki tutorial lądujemy
w mieście, które wydaje mi się głównym dla danej nacji, ponieważ nosi nazwę
Selene, Eos lub Helio, czyli jest członem nazwy adekwatnie do wybranej
narodowości.
W stolicy czeka na
nas reszta przyjemności oraz kolejne lokacje do zwiedzenia wraz z
towarzyszącymi im zadaniami. Jednak zanim popędzimy expić, należy wybrać klasę.
Po tutorialu zostajemy przeniesieni przed oblicze osoby, która zajmuje się
sprawdzaniem naszej wiedzy, a raczej umiejętności czytania ze zrozumieniem,
ponieważ zadaje on nam 5 pytań, których odpowiedzi są związane z informacją
wyświetlaną obok. Po prostu jest opis danej profesji lub czaru i musimy wyczytać
odpowiednią informację i jeżeli
odpowiemy na 5 pytań zostaniemy skierowani do jednego z czterech mistrzów
(można wybrać sobie do którego), a z kolei ich zadaniem jest zmiana naszej
profesji, wydanie mam nowych itemów oraz nauczenie umiejętności.
Go, go Power… Pikachu?
Majinn! Do ataku! Czyli po prostu nasz pet, którego
dostajemy z prostego questu zaraz po wybraniu pierwszej klasy i służy on nie
tylko jako dekoracja, ale też jako pomocnik w walce, a później jako mount. Są
one swoistego rodzaju pokemonami, ponieważ można zbierać je, usuwać, rozwijać
itd. Innowacyjną rzeczą, której jeszcze
do tej pory nie widziałem to Soul Capture. Jest to umiejętność, którą nabywa
nasz Majinn na 10 lvl (trzeba aktywować ją w menu Pet) i pozwala ona jak sama
nazwa mówi na schwytanie duszy naszego przeciwnika, gdy ten ma już mało hp. Tak
złapany przeciwnik jest przekalkulowany na punkty do danego żywiołu, a owe
punkty służą jako wymagania do umiejętności naszego peta. Oczywiście tak jak i
nas, taki i jego opisują różne statystyki typu crit rate, ilość MP, a także ile
dodaje nam bonusowych statystyk, jaki dodatkowy atrybut zwiększa. Po prostu
masa kombinacji i możliwości (nie wiem czy można łączyć pety, ponieważ takiej
opcji nigdzie nie znalazłem).
Gwiazdka każdego dnia
roku
Gifty, czyli stuff za darmo każdy lubi, nie ważne jaki, ale
każdy go chętnie przytuli. Tutaj akurat dostajemy go za spędzony czas w grze
oraz za levelowanie. Te za „stracony” są
praktycznie co pięć min od pierwszych spędzonych dziesięciu, a te za
„osiągnięcia” zaczynają się dopiero na 20 lvl, kiedy to powoli dostajemy dostęp
do daily events i jak w przypadku giftów czasowych dostajemy kolejne co 5
poziomów. Na razie w fazie Open Beta gifty za czas kończą się przy 25 minutach,
a poziomowe przy 40 lvl’u. Oczywiście później na pewno to się zmieni, ale na to
musimy poczekać. Na co nie musimy czekać to Item Mall. Ci, którzy dostają
białej gorączki oraz palą ich pieniądze w kieszeni i chcą trochę podbić swoją
postać lub prześcignąć nawet nie mających życia Koreańczyków lub inne nacje,
może sobie zakupić tam exp scrolle, poty, talizmany do ochrony przy
enchantowaniu oraz nowego peta, o wiele lepszego jakościowo niż te, które
zdobędziemy w grze. Typowy, standardowy shop, który na pewno później będzie
zawierał dodatki powodujące naprawdę dużą różnicę miedzy tymi płacącymi, a
„darmozjadami”.
Ocena 3/6
Prosto z mostu, szału nie ma, a jaj nie urywa… tyle.
Następcą silkroad’a to to nie będzie, ponieważ koło Silka nie stało i stać nie
powinno, aczkolwiek nie jest to ani zły, ani wybitny produkt. Jest po prostu
neutralny. Taki jakiś nijaki, czegoś w tej grze normalnie brakuje. Może to wina
obecnego tam auto trackera i powinno się go usunąć, a może to wina zadań z
ciągnącą się tematyką jak flaki z olejem przy tym powtarzając się jak baba od
historii. Neutralna gra – neutralna ocena, ale zachęcam jednak do spróbowania.
Poświęćcie te dziesięć minut czy godzinę na zassanie klienta (tylko około 1,4gb
co na te czasy to mało) i obadanie gry samodzielnie. Bez odbioru, kszzzz…