Polub na Facebook'u

środa, 20 marca 2013

MMO w świecie konsolowym


 Wszechobecny internet spowodował istną rewolucję na rynku gier. Pozwoliło to dla wielu dużych firm na zaimplementowanie do swoich produkcji trybu „multiplayer”, a także na eksperymentowanie z doznaniami graczy podczas rozgrywki online. Kiedy użytkownicy komputerów,  czy to przenośnych czy stacjonarnych poznawali dobrodziejstwa sieci,  ich koledzy na konsolach mogli tylko o tym pomarzyć. Jednak jedno urządzenie z początku milenium zmieniło na zawsze to co było znane na PC i przeniosło sieciową rozgrywkę na konsole. Mowa tu o produkcie Segi, czyli małym białym pudełku z modemem o nazwie „Dreamcast”. Pierwsza konsola, która pozwalała na pełną zabawę online i była miejscem narodzin pioniera MMO na konsole.

Phantasy Star Online – bo tak się nazywa pradziadek konsolowych MMORPG,  oferowała zarówno rozgrywkę offline i online. W tej pierwszej skupiono się na fabule oraz konsekwentnym dojściu do finałowego przeciwnika. Mechaniką nie różniła się za bardzo od popularnych wtedy Action RPG na PC, tyle, że w pełnym 3D.  PSO zostało wypuszczone w oryginalnej wersji na DC, zaś później ukazał się port na PC wraz z dodatkami, które do tej pory ukazywały się jako zupgrade’owane wersje na kolejnych płytach na konsole Segi. Gra doczekała się wielu aktualizacji, a także gdy Sega odstąpiła od tworzenia hardware’u, portów oraz kontynuacji serii na nowsze konsole Nintendo, Sony czy Microsoftu.

          PSO nie było otwartym MMORPG z racji ograniczeń sprzętowych Dreamcast’a, ale to wszystko zmienił czarny koń ze stajni Sony wypuszczając sukcesora popularnego Playstation One, „sprytnie” nazwanego Playstation 2. Wydajna konsola z wbudowanym DVD mogącym pomieścić niesamowite ilości miejsca oraz posiadająca możliwość podłączenia dysku wraz ze złączem Ethernet, szybko została wykorzystana przez Square Enix i otrzymała tytuł Final Fantasy XI.
Gra pod względem MMO oferowała wszystko co ówczesne tytuły na PC, czyli otwarty świat, interakcję z graczami w czasie rzeczywistym, wspólne questy, raidy. Nie obeszło się bez Job system, craftu oraz eventów w postaci mini gier.

          Każde MMO potrzebuje aktualizacji, aby zapewnić nowy content dla graczy, którzy osiągnęli już wszystko co możliwe. Dodatki składowane było na dysku PS2, który był opcjonalną funkcją, a jednak do grania w FF XI stał się musem. Jako ciekawostkę dodam, iż ostatni już, piąty dodatek do FF XI ukaże się pod koniec tego miesiąca i będzie ostatnią grą wydaną w Japonii na już 13 letnie PS2.
Przez pewien czas gatunek MMORPG na konsolę ucichł. Poza istnieniem obecnych tytułów, nic nowego nie ujrzało światła dziennego, aż do momentu kiedy panowie ze Square Enix zapowiedzieli wielki comeback serii FF w postaci gry oznaczonej numerem XIV. Najnowsza część okraszona iście szatańsko dobrą grafiką na PS3 i PC. Po wielkim launch’u i jeszcze większej klęsce wersji na komputery, zawieszono wydanie gry na konsole. Square zrozumiało swój błąd i jest obecnie w trakcie przygotowywania odnowionej, „odrodzonej” wersji swojego hitu, który ukaże się jednak na konsole. Zapowiedzi są znakomite, ale co z tego wyjdzie, zobaczymy.

          Ciekawe uniwersum to często świetny temat na grę, a zwłaszcza, jeżeli każdy jest w stanie wymienić kluczowych bohaterów tego świata, ponieważ są już ikonami popkultury. Na pewno domyślacie się, że chodzi o DC Comics. Przez lata udostępniali wizerunki swoich herosów do gier offline, ale w 2011 roku światło dzienne ujrzała gra, która była połączeniem komiksów DC, ludzi od biznesu SOE oraz możliwości technologicznych obecnych konsoli i komputerów. DC Universe Online było pierwszą po FF XI otwartą grą MMO na konsole PS3 (wersja na X360 nie powstała). W grze stając po jednej ze stron, czy to Heroes czy Villain walczyliśmy ze złym Brainiac’iem. Rozbudowane sterowanie obecnych MMORPG zostało odpowiednio uproszczone dla wersji PS3 , PC i tym samym świetnie rozmapowane na kontroler Dualshock od Sony.

           Nic odkrywczego, jeżeli chodzi o mechanikę gry nie uświadczymy. Nadal jest opcja łączenia się w gildie (tutaj zgrabnie nazwane Ligami), branie udział w PVP oraz instancjach oraz eventach (np. świątecznych z innym zadaniem dla każdej ze stron) Na początku płatna, a w późniejszym czasie przemianowana na F2P z opcją premium nadal przynosi SOE duże profity, ale nadal większą część ich zarobków stanowią gracze konsolowi.

          Konsole posiadają dużą siłę przebicia oraz moc obliczeniową, jednak jeżeli wyposażyć je w myszkę i klawiaturę staną się zwykłymi PC’tami. Problemem gier MMORPG na konsole jest rozmapowanie sterowania oraz komunikacja ( co prawda headset i po problemie). Jestem niesamowicie ciekaw co przyniesie nowa generacja konsol, chociażby ostatnio zapowiedziane PS4. Czas pokaże…

Jak zawsze zapraszam do komentowania :)

poniedziałek, 11 marca 2013

F2P? P2P? Just play your way - to wasz wybór :)


 Jako każdy ostrożny, a może raczej „oszczędny” Polak liczymy się z każdym groszem i szukamy okazji. W świecie naszych kochanych gier MMO, takimi okazjami są tytuły, które przechodzą z Pay to Play na upragnione przez wielu Free to Play, czyli w pełni darmowy dostęp do świata gry. Czy aby na pewno w pełni? Wiele gier oferuje otwarty model rozgrywki, gdyż wystarczy tylko ściągnąć klienta przy pomocy internetu, aby cieszyć się grą, która do tej pory kosztowała ludzi comiesięczny abonament – ich ciężko zarobione pieniądze. Z określeniem „darmowy” idą pewne limitacje, ponieważ za coś należy serwery utrzymać, a finanse nie spadają z nieba. W takim razie co tak naprawdę otrzymujemy poprzez darmowe korzystanie z dobrodziejstw świata, który dana gra oferuje? Postanowiłem, że w tym artykule zająć się produkcjami w które osobiście grałem i jestem świadom ich ograniczeń, a mianowicie będą to trzy tytuły, takie jak Lord of The Rings Online, Dungeons & Dragons Online oraz Lineage 2.

Owe popularne obecnie produkcje odznaczają się otwartym światem, w którym za pomocą stworzonej i wytrenowanej przez siebie postaci, przemierzamy równiny, wzgórza, łąki i lasy wirtualnej przestrzeni. Jedynym wyjątkiem jest tutaj DDO, które działa na zasadzie systemu instancji, który bardziej znany jest z serii Guild Wars, ale tak jak i tam możemy wybrać swój własny sposób rozgrywki i chodzić po całym dostępnym terenie.
Osobiście co do modelu rozgrywki takich MMO pasuje mi bardziej termin „Freemium” niż F2P, ponieważ często ograniczenia w tych grach są tak duże, że nie jesteśmy w stanie sensownie w nie pograć bazując tylko i wyłącznie na darmowych możliwościach. I aby cieszyć się grą, w którą zdążyliśmy się w już bardzo mocno wciągnąć, zmuszeni jesteśmy wydać te dodatkowe pieniądze z naszego domowego budżetu na dalszy rozwój naszej wirtualnej postaci.

W takim razie co to za ograniczenia? Zwłaszcza są to znikomej ilości questy, które możemy wykonać jako gracz F2P. Niby jest ona wystarczająca czasem do uzyskania maksymalnych poziomów w grach, ale jednak bywa tak, że muszą być powtarzane po parę razy, aby uzyskać doświadczenie potrzebne do zdobywania kolejnych poziomów postaci. Tak sprawa ma się w Lotro lub DDO, jednak, inaczej jest w L2, które z zasady jest grą opierającą się mniej na questach, chociaż są one obecne, a bardziej na grindowaniu i ciągłym grupowym mordowaniu potworów w katakumbach lub innych lochach.

Kolejnym ważnym ograniczonym elementem dla gracza darmowego jest ilość posiadanego złota, miejsca na ekwipunek w plecaku oraz miejsc w magazynie gdzie możemy składować swoje cenne przedmioty. Są one mocno uszczuplone, ale za drobną opłatą możemy je powiększyć do rozmiarów takich jakie oferowane są dla osób płacących comiesięczny abonament. Często brakowało mi miejsca na dobry i fajny item, który akurat wypadł. Musiałem pozbyć się jakiegoś innego przydatnego na rzecz nowego. Ryzyko zawodowe można by rzec, coś za coś, ale jest to limitacja, która czasem bardzo boli użytkownika.

Dodatkowo jako, że nie płacimy co miesiąc abonamentu to nie przysługuje nam pomoc techniczna w grze, która czasem jest kluczowa do spokojnej i bezstresowej rozrywki. Oczywiście gry od Turbine oferują zniesienie takiej wady na 30 dni zaraz po zakupieniu dowolnej ilości Turbine Points, które później możemy wydać w sklepie na dokupienie questów lub właśnie miejsc w plecaku itp. udogodnień. Jak to ma się do produkcji NCSoft, tego nie mogę powiedzieć, ale mogę tylko wytknąć okropną, jak nie najgorszą optymalizację wśród gier MMO. Z drugiej strony nigdy mi się nie zdarzyło, żebym odczuwał potrzebę kontaktu z GM'em lub pomocy technicznej w grze. Jeżeli wystąpił problem, radziłem się wujka Google i rozwiązywałem go na własną rękę.

Nie chciałbym pozostać dłużny wytykając jedynie ograniczenia gier Turbine, a pozostawiając grę NCSoft'u jako bożka, który niczemu nie jest winien. Lineage 2 to czysty grind, ciągłe tłuczenie mobów w najczystszej postaci. Jego wadą będąc obecnie darmowym jest sklep dzięki, któremu gra się utrzymuje. Jest to problem natury dyskusyjnej, ponieważ jednym to pasuje, a drugim nie. Mi osobiście cash shopy, które zaczynają oferować przedmioty diametralnie zmieniające sposób rozgrywki, dając kupującym ogromną przewagę na polu bitwy czy to PVP czy Siege są złe. Niszczą strukturę gry, rywalizację między graczami oraz gildiami. Co do obecnej oferty tego sklepu w L2 jestem pewien tylko zwiększonego dropu oraz doświadczenia. A co później będzie dostępne, to już zależy tylko od płacących.

Jak w życiu tak i w MMO mamy wybór. Możemy cieszyć się grą korzystając tylko z darmowej zawartości lub pokusić się o ten grosik ekstra tu i ówdzie na małe przyjemności rozbudowujące model rozgrywki. Należy jednak zauważyć, że nie każdego stać na takie dodatki, a niektórzy uważają, że taki model to nadal ta sama płatna gra tylko pod inną nazwą. Każdy jest inny, ale każdy dba o swoje dobro, zwłaszcza finansowe. Nie namawiam do wydawania, ani nie odmawiam płacenia. Jest wiele darmowych gier, które oferują wszystko w grze za darmo, kompletnie za darmo i nie są złymi tytułami. Pamiętajcie! F2P? P2P? Po prostu Play Your Way! A będzie dobrze.

Jak zawsze odwiedzających zapraszam do komentowania :)

sobota, 9 marca 2013

Mały comeback w wielkiej formie :)

Witam.

Postanowiłem wrócić jednak do pisania bloga, ponieważ brakuje mi tej nutki rozwoju literackiego w życiu. Długo przed tym jak zrodził się pomysł na blog, pisałem dużo notek oraz krótkich przemyśleń czy to na laptopie czy smartfonie, które były wyłącznie dla siebie. Jednak chciałbym się tym podzielić. Nie jestem człowiekiem, który oczekuje, że napiszę parę postów, dodam jakiś artykuł napisany czy to dla portalu czy do szuflady i osiągnę rankingi oglądalności oraz posadę redaktora, aczkolwiek myślałem o tworzeniu e-zinu o Playstation 2 (konsola, która dla mnie jest nawet lepsza niż wszystkie current geny i next geny razem wzięte), ale to już inna bajka :) Konsekwentnie będę się starał pisać 2-3 posty co tydzień. Czasem będą to tylko małe wzmianki o tym co planuję, gram czy nawet kupiłem (tworzę kolekcję gier na PS2), a czasem będą to artykuły o przeróżnej tematyce, ale na pewno nie szablonowej jak większość. Wielu ludzi skupia się na tematach milion razy wałkowanych tylko pisanych z innej perspektywy nie starając się myśleć nieszablonowo. Polecam osobom, które natkną się na mój blog, aby polecały znajomym graczom, ponieważ jestem otwarty na sugestie i chętnie odpowiem czy to na maila czy w postaci posta na blogu opisując dany problem.